Właściwie to niewiele się dzieje.
On i Ona.
Ja gdzieś z boku.
Nie jest mi jakoś szczególnie smutno.
Dobrze mi po prostu, kiedy mogę być z nim sam na sam.
Nie chcę, żeby to się jakoś specjalnie zmieniało.
Tak jest dobrze.
Ale wciąż przy jakiś smutnych piosenkach, myślę o jego dłoniach.
Wciąż tęsknię za jego zapachem.
Tak po prostu.