Oczywiście, że nie chcę umrzeć.
Nic z tych rzeczy.
To takie małe wyjaśnienie.
On mnie denerwuje.
Właściwie rzadko już teraz ze sobą rozmawiamy.
Nauczyłam się go ignorować.
Nie podobają mi się takie zagrywki.
Umiem już nienawidzić w ludziach egocentryzmu.
I nie toleruję zakochania w sobie.
A Oni?
Oni mnie zawiedli.
Jednotorowym myśleniem.
Że wszystko jest czarne albo białe.
Poza tym?
Poza tym młyn, zapieprz, kompletny brak czasu, istne szaleństwo.
Wydaje mi się, że kogoś zyskałam.
ODzyskałam :).